Damian Piwowarczyk zrobił dokładnie to, po co poleciał do Las Vegas. Polak zatrzymał Emilio Quissuę przez TKO w pierwszej rundzie i dostał kontrakt z UFC.
Skończenie przyszło po czterech minutach i pięćdziesięciu pięciu sekundach. Piwowarczyk trafił rywala prawym prostym, posłał go na matę, a później zasypał uderzeniami w parterze. Sędzia nie miał już czego oglądać.
Początek wcale nie był wygodny. Quissua ruszył bez respektu, wywierał presję i trafił między innymi mocnym kopnięciem na głowę. Przez moment wyglądało to tak, jakby Polak miał dostać bardzo brutalne powitanie w Contender Series.
Piwowarczyk nie spanikował. Nie zaczął szukać przypadkowej bójki i nie próbował wygrać całej kariery jednym chaotycznym zamachem. Przeczekał trudniejszy fragment, złapał dystans i odpowiedział wtedy, kiedy rywal zostawił mu przestrzeń.
To właśnie ta reakcja zrobiła największe wrażenie. W teorii każdy chce efektownego nokautu. W praktyce najpierw trzeba przeżyć moment, w którym nie wszystko idzie zgodnie z planem. Polak zdał ten test.
Quissua przystępował do walki jako niepokonany zawodnik. Nie przyjechał więc do Las Vegas robić za tło. Miał swoje akcje i przez pierwsze minuty pokazał, dlaczego przed pojedynkiem nie można było traktować go jak formalności.
Dana White przyznał Piwowarczykowi kontrakt po zakończeniu gali. Tym samym UFC dostaje kolejnego reprezentanta Polski w kategorii półciężkiej, a jedna akcja na pięć sekund przed końcem rundy całkowicie zmienia kierunek kariery zawodnika.
Nie był to występ bez błędów. W UFC rywale będą szybciej wykorzystywać problemy w defensywie i nie każdy pozwoli wrócić do walki po czystym kopnięciu na głowę. Teraz zaczyna się trudniejsza część tej historii.
Piwowarczyk ma jednak argumenty, których nie da się nauczyć z dnia na dzień. Zachował chłodną głowę, ma siłę w uderzeniach i potrafi skończyć walkę wtedy, kiedy pojawia się okazja. To dobry zestaw na wejście do organizacji, ale jeszcze nie gwarancja spokojnej drogi w górę rankingu.
Najważniejsze jest dziś jedno. Damian Piwowarczyk wygrał przed czasem, zabrał rywalowi zero w rekordzie i podpisał kontrakt z UFC. Witamy w organizacji.



