Marcin Wójcik nie zdobył tymczasowego pasa wagi ciężkiej KSW. Štefan Vojčák zatrzymał Polaka w czwartej rundzie walki wieczoru w Libercu.
Słowak konsekwentnie pracował kopnięciami, szukał klinczu i nie pozwalał Wójcikowi narzucić wygodnego tempa. Polak miał swoje momenty w mocnych wymianach, ale nie zdołał przejąć kontroli.
Wójcik potrzebował dłuższych fragmentów, w których to on ustawia rywala i zmusza go do reakcji. Zamiast tego walka była rwąca, a Vojčák regularnie wracał do swoich narzędzi zanim Polak zdążył utrzymać przewagę.
W ciężkiej każda mocna wymiana może zmienić wynik, ale liczenie wyłącznie na jeden moment jest ryzykowne. Słowak lepiej zarządzał odcinkami walki i nie dawał się wciągnąć w chaos na warunkach Wójcika.
W czwartej rundzie Vojčák trafił kopnięciem na głowę. Wójcik upadł, a kolejne ciosy w parterze zmusiły sędziego do przerwania walki.
Skończenie nie pojawiło się znikąd. Było efektem wcześniejszego odbierania Polakowi komfortu i zmuszania go do kolejnych reakcji. Kiedy kopnięcie weszło czysto, Vojčák nie dał już czasu na odzyskanie pozycji.
To była duża szansa i bolesna porażka. W wadze ciężkiej jeden błąd potrafi zamknąć cały wieczór. Tutaj rachunek przyszedł w czwartej rundzie.
Tymczasowy pas nie trafił do Polski, ale sama porażka nie wyrzuca Wójcika z ważnych walk. Musi jednak odbudować pozycję zwycięstwem, a nie samym przypominaniem, że do momentu kopnięcia pojedynek wciąż był otwarty.
Vojčák zrobił dokładnie to, czego wymaga walka mistrzowska. Nie szukał jednego efektownego fragmentu. Budował przewagę, a kiedy pojawiło się skończenie, zamknął sprawę bez wahania.



