NA TOPIEDamian Piwowarczyk w UFC. Polak znokautował Quissuę w pierwszej rundzie
Start/Aktualności/MOCNE SŁOWA

Jon Jones wziął winę na siebie. To on wyprowadził Stevesona z klatki

Po nokaucie w 12 sekund Gable Steveson natychmiast opuścił oktagon. Jones przyznał, że była to jego decyzja.

UFCAktualizacja: 21.09.2026, 23:306 min czytania
Jon Jones w narożniku Gable'a Stevesona podczas UFC 331
Zdjęcie: Chris Unger / Zuffa LLC

Gable Steveson został znokautowany przez Seana Sharafa po zaledwie 12 sekundach. Chwilę później opuścił klatkę jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyniku.

Obraz był mocny. Zawodnik, wokół którego przez cały tydzień budowano wielką historię, zniknął z oktagonu zanim Bruce Buffer zdążył formalnie zamknąć pojedynek. W mediach społecznościowych natychmiast ruszyła lawina ocen.

Internet szybko ruszył z oskarżeniami o brak szacunku. Jon Jones przeciął jednak temat i przyznał, że to on kazał Stevesonowi natychmiast zejść do zaplecza.

Jones nie próbował zrzucić odpowiedzialności na emocje zawodnika. Wyjaśnił, że sam podjął decyzję, bo po tak szybkim i ciężkim nokaucie chciał jak najszybciej sprawdzić stan Stevesona poza światłami i kamerami.

Jones tłumaczył, że w pierwszym odruchu chciał sprawdzić stan zdrowia swojego zawodnika. Wziął odpowiedzialność za decyzję i podkreślił, że nadal wierzy w jego przyszłość w UFC.

To ważne rozróżnienie. Wyjście przed ogłoszeniem wyniku nadal wygląda źle z perspektywy sportowego ceremoniału. Nie musi jednak oznaczać, że Steveson świadomie zlekceważył rywala. W tym przypadku odpowiedzialność za ruch wziął człowiek stojący w jego narożniku.

Sharaf zasłużył na pełny moment po zwycięstwie. Był skazywany na porażkę, a w dwanaście sekund zatrzymał jeden z najgłośniejszych debiutanckich projektów UFC. Dyskusja o zejściu rywala nie powinna zabrać mu tego, co zrobił w klatce.

Porażka pozostaje brutalna. Ogromny hype, głośny tydzień medialny i koniec po jednym ciosie. Teraz najważniejsze będzie to, jak Steveson zareaguje, kiedy opadnie cały hałas.

Zapasy olimpijskie dają mu bazę, jakiej nie ma prawie nikt w dywizji ciężkiej. Nie rozwiązują jednak problemu reakcji na cios, pracy gardą i podejmowania decyzji pod presją. To właśnie te elementy zostały brutalnie wystawione na światło.

UFC może teraz wybrać spokojniejszą drogę i dać mu czas na odbudowę albo ponownie wrzucić go pod wielką kamerę. Druga opcja sprzeda więcej zainteresowania, ale sportowo byłaby bardzo ryzykowna.

Najgorsze, co może zrobić Steveson, to udawać, że wydarzyło się coś przypadkowego i niczego nie trzeba zmieniać. Dwanaście sekund nie daje pełnej odpowiedzi na jego sufit, ale daje bardzo głośne ostrzeżenie.

Jones obronił zawodnika przed jedną falą krytyki. Przed pytaniami o gotowość do UFC Steveson będzie już musiał obronić się sam, w kolejnych przygotowaniach i kolejnej walce.

Typy na najbliższe gale Zobacz YouTube
CZYTAJ DALEJ

Najnowsze wiadomości